Wakacyjne piątki z dawną prasą (1)

Boiska — wioska pod Solcem, nad Wisłą w starych gazetach

Są takie miejscowości, przez które można przejechać szybko i pomyśleć: wieś jak wiele innych. Kilka domów, droga, pola, bliskość Wisły, trochę zieleni. Ale kiedy zajrzymy do dawnych gazet, okazuje się, że pod zwyczajną nazwą kryje się opowieść. Tak jest z Boiskami — miejscowością położoną w okolicach Solca nad Wisłą.

W archiwalnej prasie Boiska pojawiają się co najmniej dwa razy w bardzo ciekawych odsłonach. Najpierw w połowie XIX wieku jako malownicza wieś „pod Solcem”, odwiedzona przez autora podróżniczych „Listów z wycieczki po kraju”. Później, już w II Rzeczypospolitej, jako majątek państwowy, o który toczyły się urzędowe i sądowe spory. Z tych dwóch obrazów można ułożyć gawędę o miejscu, które miało swój dwór, swoje nadwiślańskie krajobrazy, swoje gospodarskie sprawy i swoje miejsce w historii regionu.

Podróż zaczęła się daleko od Boisk

Jesienią 1852 roku w „Gazecie Codziennej” ukazał się tekst zatytułowany „Boiska pod Solcem, d. 28 września 1852 r.”. Była to część cyklu „Listy z wycieczki po kraju przez autora Opisu Królestwa Polskiego”. Autor zaczynał nie od samej wsi, ale od wyjazdu z Warszawy. To ważne, bo pokazuje, że Boiska znalazły się na trasie człowieka, który chciał poznawać kraj nie tylko z mapy, ale z drogi, rozmowy i obserwacji.

„W Jerozolimskich rogatkach ostatni raz żegnam Warszawę, bo niedługo przez smętne, jednostajne płaszczyzny, pędząc ku Raszynowi, nikną nam jej mury, a nawet szczyty wież, we mgle i pomroki wieczoru.
Chwilowe milczenie czterech osób, trafem na jednej nocy w ciasnym zakątku karety siedzących, przerywa turkot kół, albo trąbka pocztyliona, który jedną i tąż samą piosnką swoje nudy i gości uracza. Minąwszy Raszyn, oddychamy innem powietrzem, a nasze języki jakby z przykrej więzi uwolnione, naprzód od monologu do gwarnej pogadanki przechodzą.”¹

Ten cytat brzmi dziś trochę staroświecko, ale łatwo go zrozumieć. Autor jedzie karetą, opuszcza Warszawę, droga jest długa, wieczorna, trochę nudna. Dopiero rozmowa podróżnych ożywia wyprawę. Warto zwrócić uwagę, że dawniej podróż była czymś zupełnie innym niż dziś. Nie było samochodu, asfaltowej szosy ani szybkiego przejazdu. Droga do Boisk była przygodą, a każde spotkanie mogło stać się częścią opowieści.

W stronę Wisły, Chotczy i Boisk

W kolejnym odcinku tej samej podróży autor wraca nad Wisłę i opisuje krajobrazy prowadzące ku Boiskom. Mijane miejsca układają się w mapę naszego regionu: Wisła, Chotcza, Solec, okolice dawnych dworów i kościołów.

„Teraz sam co i pierwszy krakowiak powołując rączemi konikami, zbliżał mnie do Boisk, domu p. Cz……ckich. Zielone dąbrowy, i ciągle piękne brzegi Wisły, towarzyszyły nam aż do Chotczy, tędyś gniazda rodziny Choteckich. Tu rzeka tegoż nazwiska połączywszy swe wody z Iłżą pod Cuchnowem, wpada do wspólnej matki, i stanowi granicę powiatu radomskiego.”²

Widzimy tu Boiska jako punkt na dawnej trasie podróżnej. Nie są opisane w oderwaniu od okolicy, ale jako część większego nadwiślańskiego krajobrazu. Autor wspomina zielone dąbrowy, brzegi Wisły, Chotczę i rzekę wpadającą do „wspólnej matki”, czyli Wisły. To piękny przykład dawnego języka podróżniczego: rzeki, lasy i wsie tworzą jedną opowieść.

Dwór w Boiskach — „żywy obraz staropolskich dworców”

Najciekawszy fragment dotyczy samego przybycia do Boisk. Autor zatrzymuje się we wsi, w dworze, który robi na nim bardzo dobre wrażenie.

„Weselej też podróżować przez okolice, gdzie nie słychać o biedzie, tam i gościnność wszędzie radzi. Tak było, skoro zawitałem do Boisk, wioski położonej wśród parowu, u stóp nadwiślańskich pagórków. Wysiadam przed dworem z gankiem, okolonym kląbami [klombami], na prawo istny wirydarz, nad szczyty drzew strzela dzwonnica kapliczki; na lewo zabudowania dworskie. Jest tam lamus i piwniczka; doprawdy że to żywy obraz staropolskich dworców, co się jakoś do dni naszych przechował.”³

Ten fragment warto przeczytać powoli. Boiska zostały nazwane „wioską położoną wśród parowu, u stóp nadwiślańskich pagórków”. To bardzo plastyczny obraz. Możemy wyobrazić sobie wieś schowaną w obniżeniu terenu, blisko wzgórz opadających ku Wiśle. Przed dworem był ganek, klomby, zieleń, kapliczka z dzwonnicą, zabudowania gospodarcze, lamus i piwniczka.

Dla ucznia może być przydatne krótkie wyjaśnienie: lamus to dawny budynek gospodarczy, w którym przechowywano różne rzeczy, często zapasy, narzędzia albo przedmioty nieużywane na co dzień. Wirydarz oznaczał ogród lub zielony dziedziniec. Autor miał więc przed oczami wieś i dwór, które przypominały mu dawną Polskę — spokojną, gościnną, trochę jak z obrazka.

Gość w dom, Bóg w dom

Dalszy opis dworu w Boiskach jest jeszcze bardziej domowy. Autor nie tylko widzi budynki, ale zauważa atmosferę miejsca. Wspomina rodzinę, matkę, dzieci, pokoje, sprzęty i dawną gościnność.

„Bierze mnie pokusa odmalować wnętrze domu, każdy sprzęt, każdy gracik co mu tak ładnie w tem miejscu. Ale musiałbym opisywać pokoje pani, w których wszystko ustawione jak było za życia nieboszczyka męża i wszystko też tchnie starodawnością; pokoje paniczów, gdzie znowu teraźniejszość, lecz skromna, przeważa. Tu widzę matkę i dzieci, dwa wieki zespolone, a jednak im z tem dobrze; wszędzie tu taka harmonia.”⁴

I zaraz potem pojawia się zdanie, które można by uznać za motto dawnej polskiej gościnności:

„Ledwiem postawił stopy w dworze pp. Cz……ckich, już bracia p. Ludwika witają mnie jakby znajomego, bo im matka powtarza dawne przysłowie: Gość w dom, Bóg w dom; gdzie wiele ceremonii tam mało szczerości.”⁵

To bardzo cenny szczegół. Autor pokazuje Boiska nie tylko jako punkt na mapie, ale jako miejsce, w którym żyli konkretni ludzie, z własnymi zwyczajami. W tej krótkiej scenie widać coś więcej niż dwór: widać sposób wychowania, wartość gościnności, szacunek dla przybysza i prostą zasadę, że człowieka przyjmuje się serdecznie, a nie z przesadną oficjalnością.

Boiska w innym świetle — majątek państwowy i spór o dzierżawę

Po latach Boiska wróciły na łamy prasy w zupełnie innym kontekście. Nie jako romantyczna wieś nad Wisłą, ale jako majątek państwowy. W 1923 roku „Goniec Krakowski” opisał sprawę dzierżawy majątków Boiska i Kępa Gostecka w powiecie iłżeckim.

„W pow. iłżeckim znajdują się dwa majątki państwowe Boiska i Kępa Gostecka w dzierżawie p. Młodzianowskiego, którego ojciec jeszcze te majątki posiadał za kontraktem dzierżawnym. Termin dzierżawy p. Młodzianowskiego upływał dnia 1 kwietnia b. r. Według przepisów obowiązujących przez Najwyższą Izbę kontroli państwa winien był nastąpić przetarg między ubiegającymi się o dzierżawę tych majątków.”⁶

Gazeta pisała dalej, że według jej informacji do przetargu nie doszło, a ministerstwo rolnictwa miało polecić wydzierżawienie majątków generałowi Roji:

„Tymczasem ministerjum rolnictwa pismem z dnia 28 marca b. r. poleciło majątki wyżej wymienione wydzierżawić gen. Roji na warunkach wyjątkowo korzystnych dla p. generała, gorszych natomiast dla skarbu państwa nawet w porównaniu z warunkami, na których posiadał majątki poprzedni dzierżawca p. Młodzianowski. Do przetargu obowiązującego w ten sposób nie doszło.”⁷

Ten fragment pokazuje, że historia miejscowości to nie tylko legendy, krajobrazy i dwory. To także sprawy własności, urzędów, dzierżaw, pieniędzy i prawa. Boiska były częścią większego majątku, który miał znaczenie gospodarcze. Skoro pisała o nim gazeta krakowska, sprawa musiała budzić szersze zainteresowanie.

Sprawa wraca w 1930 roku

Kilka lat później temat pojawił się ponownie. W „Głosie Narodu” z 29 marca 1930 roku ukazała się notatka zatytułowana „Gen. Roja contra Skarb Państwa”. Tym razem była już mowa o sądzie.

„Przed sądem apelacyjnym w Warszawie toczyła się onegdaj ciekawa sprawa, której bohaterem jest gen. Roja. Sprawa polega na tem, że skarb państwa skarży gen. Roję o zapłatę 58.195 zł. tytułem czynszu dzierżawnego za majątki skarbowe: Boiska i Kępa Gostecka w pow. iłżeckim, gen. Roja zaś domaga się zwrotu 72.171 zł., które wyłożył na inwestycje w zniszczonych majątkach.”⁸

Dla dzisiejszego czytelnika może to brzmieć jak sucha informacja prawna. Ale dla historii Boisk jest bardzo ważna. Dowiadujemy się z niej, że majątek był dzierżawiony, że wymagał inwestycji, że był określany jako „zniszczony” i że sprawa czynszu oraz nakładów finansowych trafiła aż do sądu apelacyjnego w Warszawie.

W tym miejscu Boiska przestają być tylko „wioską z gankiem i kapliczką”. Stają się częścią historii państwa, administracji i sporów gospodarczych II Rzeczypospolitej.

Co zostaje z tych dawnych gazet?

Z dawnych numerów prasy układa się ciekawy portret Boisk. W 1852 roku widzimy wieś pięknie położoną, gościnną, z dworem i staropolskim klimatem. Autor podróżniczego listu zapamiętał ją jako miejsce spokojne, harmonijne, pełne domowej serdeczności.

W XX wieku widzimy już inny obraz: Boiska jako majątek skarbowy, czyli państwowy, związany z dzierżawą, przetargiem, inwestycjami i sporem o pieniądze. To nie jest mniej ważna historia. Dzięki niej rozumiemy, że miejscowość żyła nie tylko krajobrazem i tradycją, ale też gospodarką, prawem i codziennymi problemami.

I właśnie o to chodzi w naszym wakacyjnym cyklu. Chcemy pokazywać miejscowości powiatu lipskiego nie jako suche hasła z mapy, ale jako miejsca, które mają swój głos w dawnych gazetach. Czasem będzie to głos podróżnika zachwyconego widokiem Wisły. Czasem głos urzędowego sporu. Czasem krótka wzmianka, która po latach okazuje się bezcenna.

Boiska miały szczęście: w archiwalnej prasie zostawiły po sobie i obraz malowniczy, i obraz gospodarski. A razem tworzą one opowieść o miejscu, które warto zobaczyć nie tylko na mapie, ale także oczami ludzi sprzed ponad stu lat.


Przypisy i źródła

  1. „Gazeta Codzienna”, nr 282, Warszawa, 23 października 1852 r., cykl: „Listy z wycieczki po kraju przez autora Opisu Królestwa Polskiego”, odcinek: „Boiska pod Solcem, d. 28 września 1852 r.”. Cytat z początku korespondencji podróżniczej, w którym autor opisuje wyjazd z Warszawy i atmosferę podróży karetą.
  2. „Gazeta Codzienna”, nr 332, Warszawa, 14 grudnia 1852 r., dalszy ciąg cyklu „Listy z wycieczki po kraju”. Fragment opisuje drogę ku Boiskom, brzegi Wisły, Chotczę i krajobraz nadwiślański.
  3. Tamże. Cytat z opisu przybycia do Boisk: „wioski położonej wśród parowu, u stóp nadwiślańskich pagórków”. W tekście zachowano dawną pisownię, z drobnym objaśnieniem w nawiasie kwadratowym przy słowie „kląbami/klombami”.
  4. Tamże. Fragment dotyczący wnętrza dworu w Boiskach i jego „starodawnego” charakteru.
  5. Tamże. Cytat z przysłowiem „Gość w dom, Bóg w dom”, przywołanym przez autora jako zasada gościnności panującej w dworze pp. Cz……ckich.
  6. „Goniec Krakowski. Bezpartyjny dziennik ilustrowany”, nr 77, Kraków, 16 kwietnia 1923 r. Wzmianka o majątkach państwowych Boiska i Kępa Gostecka w powiecie iłżeckim oraz o kończącej się dzierżawie p. Młodzianowskiego.
  7. Tamże. Dalszy fragment tekstu informujący, że według gazety majątki miały zostać wydzierżawione gen. Roji bez przetargu i na warunkach ocenionych przez gazetę jako korzystne dla generała, a gorsze dla Skarbu Państwa.
  8. „Głos Narodu”, nr 82, Kraków, 29 marca 1930 r., notatka „Gen. Roja contra Skarb Państwa”. Tekst informuje o sprawie przed sądem apelacyjnym w Warszawie: Skarb Państwa żądał od gen. Roji 58 195 zł tytułem czynszu dzierżawnego za majątki Boiska i Kępa Gostecka, a generał domagał się zwrotu 72 171 zł za inwestycje w majątkach.
error: Content is protected !!
Polityka cookies i prywatności

Strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celu niezbędnym do prawidłowego działania serwisu, dostosowania strony do indywidualnych preferencji użytkownika oraz statystyk. Wyłączenie zapisywania plików cookies jest możliwe w ustawieniach każdej przeglądarki internetowej, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie informacji w plikach cookies należy opuścić stronę.

Zaznacz cookies, które akceptujesz:
Powrót