210 lat tradycji oświatowej w Lipsku. Jubileuszowa opowieść dr. Czesława Barańskiego
Na zakończenie wakacyjnego cyklu „Wakacyjne piątki z dawną prasą” proponujemy materiał nieco odmienny od dotychczasowych. Tym razem nie sięgamy do dawnego numeru gazety ani archiwalnego artykułu, lecz do tekstu współczesnego, który już dziś ma wartość ważnego świadectwa lokalnej pamięci. Jest nim wystąpienie dr. Czesława Barańskiego, wygłoszone podczas uroczystej sesji Rady Miasta w Lipsku, zorganizowanej w związku z jubileuszem Publicznej Szkoły Podstawowej im. Antoniego Gustawa Bema.
Rok szkolny 2025/2026 połączył trzy znaczące rocznice: 210-lecie powstania pierwszej placówki oświatowej w Lipsku, 60-lecie oddania do użytku obecnego budynku szkoły oraz 50-lecie nadania jej imienia Antoniego Gustawa Bema. Jubileuszowe obchody stały się okazją nie tylko do świętowania, lecz także do przypomnienia ludzi, wydarzeń i społecznych inicjatyw, dzięki którym lipska oświata mogła rozwijać się przez kolejne pokolenia.
Autor wystąpienia jest postacią szczególnie predestynowaną do opowiedzenia tej historii. Dr Czesław Barański – nauczyciel, działacz oświatowy, samorządowy i społeczny, pomysłodawca kwartalnika „Życie Powiśla” oraz inicjator i redaktor czterotomowej „Ziemi Lipskiej” – przez dziesięciolecia dokumentował dzieje regionu i ludzi z nim związanych. W swoim referacie połączył wiedzę historyczną, osobiste wspomnienia oraz doświadczenie uczestnika wielu opisywanych przemian.
Przedstawiony tekst prowadzi czytelnika przez ponad dwa stulecia dziejów lipskiego szkolnictwa: od początków szkoły elementarnej, przez okres powstań narodowych, wojny i powojenną odbudowę, aż po rozwój szkolnictwa podstawowego, zawodowego oraz Biblioteki Pedagogicznej. Przywołuje nazwiska nauczycieli, bibliotekarzy, kierowników szkół i społeczników, bez których historia miejscowej oświaty pozostałaby niepełna.
Choć nie jest to publikacja zaczerpnięta z dawnej prasy, doskonale wpisuje się w ideę naszego cyklu. Pokazuje bowiem, że historia regionalna nie kończy się w archiwum. Jest nadal opowiadana, uzupełniana i przekazywana – podczas jubileuszy, spotkań mieszkańców i uroczystych sesji – aby, zgodnie ze słowami Tadeusza Kotarbińskiego, „przeszłość zachowana w pamięci stała się częścią teraźniejszości”.
***
Placówki oświatowe w historii Lipska
Przede wszystkim pragnę serdecznie podziękować panu przewodniczącemu Rady Miejskiej i innym osobom, które zaangażowały się w organizację tej uroczystej sesji, której celem jest poszerzenie wiedzy historycznej o naszej małej Ojczyźnie.
Szczególne podziękowania należą się nauczycielom Szkoły Podstawowej, którzy od dłuższego czasu sposobili się do uczczenia 60. rocznicy powstania tej pięknej placówki edukacyjnej.
Ja natomiast mam dokonać przeglądu placówek oświatowych, które w Lipsku istniały w ostatnich dwóch stuleciach. Tę oświatową problematykę spróbuję przedstawić w kontekście uwarunkowań politycznych, militarnych i materialnych, w jakich żyli tutejsi mieszkańcy w tamtych niełatwych czasach.
Pierwsza informacja dotycząca szkoły w Lipsku pojawiła się dopiero w 1817 roku. Filip Obniński – sędzia pokoju powiatu soleckiego – zorganizował szkołę elementarną z powiernictwa Komisji Wyznań i Oświecenia Publicznego.
Po 14 latach, w 1831 roku, wybuchło powstanie listopadowe. Na naszym terenie miały miejsce wyniszczające bitwy stoczone przez armię rosyjską z polskimi powstańcami. Największe spustoszenie pozostało po bitwie na obszarze między Lipskiem i Chotczą, gdzie walczyło ze sobą około 17 tysięcy żołnierzy, z użyciem 48 dział armatnich. W kronikach odnotowano „całkowite zniszczenie” rolniczych upraw, a bitewne pobojowisko trzeba było rekultywować przez wiele lat po upadku powstania.
Przypomnijmy też o drugim wielkim dramacie z 1837 roku, kiedy epidemia cholery spowodowała w Lipsku śmierć około 700 osób, czyli 50 procent mieszkańców. Ci, którzy ocaleli od zagłady, lamentowali i wznosili modły do Boga: „Od powietrza, głodu, ognia i wojny – wybaw nas, Panie”.
Przywołane kataklizmy z lat powstania listopadowego świadczą o dramatycznym położeniu ocalałych mieszkańców Lipska. Te tragiczne warunki zdecydowały, że w 1856 roku obywatele Lipska zażądali likwidacji szkoły elementarnej, prawdopodobnie ze względu na brak możliwości wpłacania składek na utrzymanie placówki, spowodowany ubóstwem.
Bohatersko i patriotycznie zachował się natomiast ksiądz proboszcz Tomasz Brodziński, który zorganizował i prowadził na plebanii lazaret – szpital dla rannych powstańców. Dla 30 zmarłych pacjentów opracował biogramy, które zachowały się do dzisiaj.
Tak – w wielkim skrócie – wyglądała rzeczywistość Lipska w czasie powstania listopadowego. Przenieśmy się do przodu o ponad 30 lat i zapytajmy: jaki stan rzeczy istniał w czasie powstania styczniowego?
Po piętnastu miesiącach walk to drugie powstanie także zakończyło się klęską.
Przypomnijmy kilka tragicznych zdarzeń na terenie całego Królestwa:
– stoczono 1228 bitew i potyczek;
– poległo około 20 tysięcy powstańców;
– na Sybir zesłano ponad 30 tysięcy osób;
– 10 tysięcy osób wyemigrowało do różnych krajów świata;
– w wyniku strat materialnych zniszczonych zostało 100 wiosek i miasteczek;
– po powstaniu nastąpiły wzmożone carskie represje oraz totalna rusyfikacja narodu polskiego.
Czternaście lat po powstaniu styczniowym, w 1877 roku, zorganizowano w Lipsku szkołę parafialną, nadzorowaną przez proboszcza, wójta i dwie osoby spośród tutejszych mieszkańców.
Szkoła ta funkcjonowała do wybuchu I wojny światowej, czyli do 1914 roku.
Przypomnijmy, że w tej okrutnej wojnie o zasięgu globalnym uśmiercono 10 milionów osób, z głodu zmarło kolejne 10 milionów, a 20 milionów zostało rannych.
Ginęli także mieszkańcy naszych terenów, a ci, którzy przeżyli, utracili swój skromny dobytek, a nawet dojrzewające zboże na polach, które Rosjanie palili na pniu w ramach niszczycielskiej „taktyki spalonej ziemi”.
Takie były żniwa w 1918 roku.
Przypomnijmy też, że przez most na Wiśle Rosjanie pędzili na wschód tutejszych mieszkańców wraz z ich żywym inwentarzem i zrabowanym mieniem.
W takich to siermiężnych warunkach utworzono w Lipsku szkołę podstawową w 1918 roku. Mieściła się ona w baraku przeznaczonym w czasie wojny na szpital dla rannych żołnierzy austriackich. Szkołą kierował Leon Bydłoń, pochodzący z okolic Ostrowca.
I wreszcie los uśmiechnął się do mieszkańców Lipska.
W 1933 roku oddano do użytku nowy, siedmioizbowy budynek szkolny. Liczba uczniów szybko wzrastała. W roku szkolnym 1934/1935 pracowało w nim ośmiu nauczycieli, a uczyło się 570 uczniów. Na jednego nauczyciela przypadało zatem około 70 uczniów.
Przypomnę, że nauczyciele i uczniowie byli wyznawcami trzech religii: rzymskokatolickiej, polskokatolickiej i mojżeszowej.
Wypada w tym miejscu poświęcić kilka słów wspomnianemu kierownikowi szkoły, Leonowi Bydłoniowi, który zapisał się dla Lipska złotymi zgłoskami. Utworzył szkołę, którą kierował przez 42 lata. Był niezwykle zaangażowany na rzecz oświaty i wychowania, pracowity, zdyscyplinowany i skrupulatny w rozwiązywaniu rozmaitych problemów. Przeżył dwie wojny światowe.
W roku szkolnym 1938/1939 w lipskiej szkole podstawowej pracowało dziesięciu nauczycieli, uczyło się 662 uczniów, a na terenie gminy było jedenaście szkół, głównie z jednym nauczycielem.
We wrześniu 1939 roku wybuchła II wojna światowa, a mieszkańcy Lipska przeżyli podobną hekatombę jak ich bracia z lat I wojny światowej. Istniejący stan zniszczeń i strat ludzkich opisała Maria Witkowska, nauczycielka z Przedmieścia:
Na polach pusto – bunkry i rowy,
Spalone wioski i miasta…
Wszędzie ruiny, wszędzie mogiły,
I żal, co w sercu narasta.
Przypomnijmy, że w czasie II wojny światowej zginęło na naszej planecie 50 milionów ludzi.
A w Lipsku?
Przygnębiający po II wojnie światowej był stan kadrowy i materialny oświaty. Budynek szkoły podstawowej został zdewastowany, tym razem przez niemieckiego okupanta. Kierownik placówki, Leon Bydłoń, zwrócił się z apelem do rodziców, aby zakupili choć jedną tablicę ścienną i kilkanaście ławek uczniowskich. Bibliotekarka Aniela Matys zajęła się natomiast zbiórką książek do biblioteki. Udało się zebrać 90 książek.
Z obozów koncentracyjnych wrócili niektórzy nauczyciele: Józefa Strzębosz, Marian Sołkiewicz, Stefan Benerat, Wanda Szczepańska i inni.
Okres powojenny był czasem wielkiej odbudowy kraju. W zakresie oświaty w powiecie lipskim nastąpiło autentyczne, pospolite ruszenie, szczególnie w drugiej połowie XX wieku. Przywołajmy kilka przykładów ilustrujących ówczesny powszechny entuzjazm.
W 1958 roku Helena Barańska – nauczycielka i bibliotekarka – zorganizowała Powiatową Bibliotekę Pedagogiczną i podjęła trud gromadzenia księgozbioru, przede wszystkim najbardziej potrzebnych książek metodycznych dla nauczycieli powiatu lipskiego. Dostarczała je, popularyzowała i wypożyczała podczas konferencji nauczycielskich organizowanych w różnych częściach powiatu.
Książki kupowaliśmy w Kielcach, gdzie przedsiębiorczy księgarze z ulicy Żeromskiego „zdobyli” dla Lipska 300 egzemplarzy „Encyklopedii Powszechnej PWN”. To cenne dzieło, liczące 1124 strony, wydane po II wojnie światowej, wręczyliśmy wszystkim pedagogom w 1960 roku z okazji Dnia Nauczyciela.
Zasługi Heleny Barańskiej odnajdujemy także w zakresie gromadzenia informacji o wybitnych postaciach, które zasłynęły ze swojej niezwykłej działalności w różnych dziedzinach.
W archiwach województwa kieleckiego Helena Barańska odnalazła tysiące informacji o takich postaciach jak Antoni Gustaw Bem, Adolf Dygasiński, Jacek Malczewski, Wacław Karczewski i wiele innych osób, które zasłynęły swoją wybitną działalnością. O każdej z nich opracowaliśmy obszerne biogramy i opublikowaliśmy je w regionalnych i centralnych czasopismach, a także w książkach.
Społeczność Lipska często przywołuje i czci swojego patrona – Antoniego Gustawa Bema, który urodził się w Lipsku, a później zasłynął jako wybitny znawca literatury, krytyk literacki i utalentowany pedagog w kieleckim gimnazjum, gdzie uczył między innymi Stefana Żeromskiego.
To właśnie nasz Bem uruchomił wielkie możliwości twórcze tego ucznia, do którego publicznie zawołał: „Panie Żeromski, pisz pan, masz pan talent”. Uczeń wykorzystał swój twórczy talent i wszedł do panteonu polskich pisarzy, a ukochanego nauczyciela nazwał „świecącą wyrocznią” i „dobroczyńcą duchowym”.
Przypomnę, że w monografii „Ziemia Lipska”, która składa się z czterech tomów i liczy 1500 stron, zamieściliśmy ponad 100 biogramów osób szczególnie zasłużonych dla ziemi położonej między Wisłą, Kamienną, Krępianką i Iłżanką.
Zachęcam wszystkich naszych rodaków do wykorzystania tego opracowania, które znajduje się w Bibliotece Pedagogicznej. Przypomnę, że w tej pięknej placówce zgromadzono już 37 tysięcy cennych woluminów, stanowiących wsparcie dla nauczycieli i studentów.
Dziękujemy tamtejszym wspaniałym bibliotekarzom za innowatorską pracę.
W drugiej połowie XX wieku ranga i znaczenie Szkoły Podstawowej w Lipsku ciągle wzrastały. Placówka mieściła się wówczas w budynku przy ulicach Zwoleńskiej i Pierwszego Maja.
Przez wiele lat była centralnym punktem ważnych wydarzeń oświatowych w powiecie lipskim. Organizowano tu rozmaite kursy, konferencje i spotkania z przedstawicielami władz różnych szczebli. Przede wszystkim było to jednak miejsce zebrań zespołów samokształceniowych nauczycieli z całego powiatu. Odbywały się tu również cotygodniowe próby nauczycielskiego zespołu pieśni i tańca, który pozostawił miłe, nie tylko artystyczne, wspomnienia. Był to w tamtym czasie ewenement w skali kraju.
Przytoczę kilka zdań na ten temat.
Zespół pieśni i tańca liczył 60 nauczycieli, którzy pracowali w różnych placówkach oświatowych na terenie całego powiatu lipskiego. Dyrygentami byli najlepsi nauczyciele śpiewu i muzyki: Maksymilian Borek z Solca, Aleksander Czajkowski z Solca oraz Stanisław Przepiórka z Pawłowic.
Solistką była Włoszka – utalentowana i urodziwa śpiewaczka, która poślubiła polskiego żołnierza walczącego pod Monte Cassino. Po wojnie przyjechali do Polski, zamieszkali w Tarłowie i pięknie przeżyli ostatnią część swojego życia. Erminia i Witold Mackiewiczowie spoczywają na tamtejszym cmentarzu.
Dodajmy, że Nauczycielski Zespół Pieśni i Tańca wypracował ciekawy repertuar i uświetnił wiele lokalnych uroczystości. Wystąpił nawet w Warszawie, gdzie był podejmowany przez marszałka Sejmu Czesława Wycecha oraz prezesa Zarządu Głównego ZNP Władysława Ozgę.
Zapamiętałem wzruszające pieśni.
W grudniu 1965 roku oddaliśmy do użytku nowy budynek szkoły podstawowej. Znajdowało się w nim piętnaście izb lekcyjnych oraz pomieszczenia przeznaczone na bibliotekę, świetlicę, kuchnię, salę gimnastyczną i laboratorium do nauki języków obcych.
I oto dzisiaj odbywa się uroczysta sesja Rady Miejskiej zorganizowana w 60. rocznicę powstania tej pięknej i zasłużonej placówki oświatowej imienia naszego wybitnego rodaka Antoniego Gustawa Bema.
Chwała nauczycielom Szkoły Podstawowej w Lipsku za piękną inicjatywę zorganizowania tej uroczystości.
Mam nadzieję, że podejmiecie Państwo dalsze wysiłki, aby:
1. ustalić liczbę absolwentów szkoły w minionym 60-leciu;
2. policzyć uczniów będących uczestnikami i laureatami olimpiad;
3. wymienić nazwiska nauczycieli, którzy pracowali w szkole;
4. wymienić osoby pełniące funkcje kierownicze.
W drugiej połowie XX wieku wkroczył do Lipska przemysł, czego symbolem stała się ulica Przemysłowa. Był to niewątpliwie fakt historyczny, który wpłynął na przemiany w życiu tutejszych mieszkańców, a także na funkcjonowanie szkół. Gwałtowny rozwój infrastruktury przemysłowo-komunalnej spowodował bowiem przyrost liczby uczniów.
Przypomnę, że w roku szkolnym 1989/1990 w lipskiej szkole podstawowej było 923 uczniów. Budynek, oddany do użytku 14 lat wcześniej, był już za ciasny. Dobudowaliśmy zatem kilka pomieszczeń dydaktycznych i socjalnych, które nadal funkcjonują.
Szanowni Państwo!
Opisując naszą wspólną działalność, pragnę serdecznie podziękować wszystkim nauczycielom – innowatorom Ziemi Lipskiej, którzy w ubiegłym półwieczu uczestniczyli w unowocześnianiu naszych szkół.
Składam też serdeczne podziękowania władzom oświatowym województwa kieleckiego, a później radomskiego, za wspieranie naszych inicjatyw.
Z wdzięcznością wspominam przedstawicieli władz centralnych, którzy często nas odwiedzali lub zapraszali do Warszawy liczne grupy naszych nauczycieli, wyróżniając ich nagrodami, a także umożliwiając udział w rozmaitych spektaklach teatralnych.
Zapraszającymi byli między innymi:
– marszałek Sejmu Czesław Wycech;
– minister oświaty i wychowania Wacław Tułodziecki;
– minister oświaty i wychowania prof. Henryk Jabłoński;
– minister oświaty i wychowania dr Jerzy Kuberski;
– Zarząd Główny Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Teksty publikacji prasowych dotyczących tamtych wydarzeń znajdują się w naszych kronikach.
Szanowni Słuchacze!
Do przedstawionych informacji o szkołach elementarnej, parafialnej i podstawowej w historii Lipska trzeba dodać choć kilka zdań o szkole zawodowej – ponadpodstawowej i ponadgimnazjalnej.
Po II wojnie światowej, w połowie lat pięćdziesiątych, podejmowano w Lipsku próby utworzenia szkoły zawodowej. Wysiłki te nie zawsze kończyły się pomyślnie.
Dopiero we wrześniu 1965 roku zorganizowano w Lipsku technikum ekonomiczne z dwoma oddziałami klasy pierwszej, w których uczyło się 90 uczniów. Nowy budynek dydaktyczny, obejmujący szesnaście izb lekcyjnych, oraz internat dla 150 wychowanków oddano do użytku w 1966 roku.
W roku szkolnym 1969/1970 pracowało w szkole szesnastu nauczycieli, którzy uczyli 342 uczniów oraz 83 słuchaczy Wydziału dla Pracujących.
Od 1975 roku funkcjonowało Średnie Studium Zawodowe, a dwa lata później powstał Zespół Szkół Zawodowych.
W 1978 roku utworzono Technikum dla Pracujących, a dla potrzeb miejscowego szpitala w 1985 roku uruchomiono kierunek pielęgniarski.
Przypomnę, że w 2002 roku Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych liczył 941 uczniów. Pracowało w nim 72 nauczycieli.
W latach 1975–2002 szkołę opuściło 6194 absolwentów.
Niestety, dynamiczny rozwój Zespołu Szkół Zawodowych w Lipsku zaczął wygasać na przełomie XX i XXI wieku. Proces ten nadal trwa, podobnie jak w szkole podstawowej. Jest to, niestety, smutna refleksja demograficzna, z którą muszą się zmierzyć decydenci Lipska i powiatu.
dr Czesław Barański

