Wakacyjne piątki z dawną prasą (6)

Jarmark w Lipsku. Woły, trzoda, płótno, jaja i kwarta soli

Szczegółowe świadectwo o handlu w Lipsku przynosi „Korrespondent Rolniczy, Handlowy i Przemysłowy” z 1860 roku. Autor listu datowanego w Kazimierzu Dolnym 30 maja przejeżdżał przez Lipsko w dniu jarmarku. Opisał towary i uczestników handlu, lecz patrzył na nich z pozycji zewnętrznego, paternalistycznego obserwatora.

„Kilka jaj na sprzedaż, kokoszka, parę łokci płótna”

Autor rozpoczął od krytyki częstych jarmarków:

„Nieraz już podnosiły się głosy w korrespondencyach z prowincyi przeciwko zbyt częstym jarmarkom po naszych ubogich miasteczkach. Okolice powyżej Opatowa położone niemniej szwankują z tego powodu; można bowiem powiedzieć, że nie ma u nas dnia w roku, w którymby nie przypadał w jakiemś miasteczku pobliskiem odpust lub jarmark; lud nasz zaś tak jest do tego znęcony, że uważa sobie za obowiązek, czy mu potrzeba lub nie, być na każdym jarmarku. Kilka jaj na sprzedaż, kokoszka, parę łokci płótna, jałoszka, kupno kwarty soli, już mu służą za pretekst do odwiedzenia jarmarku. Nie potrzebujemy zdaje się wyszczególniać szkody, jakie wynikają z tego systemu, mianowicie dla włościan czynszowych: nie tylko bowiem robotnik dzień traci, ale na jarmarku trafia mu się łatwa okazya stracenia tego, co kosztem dni poprzednich zapracował”.

To katalog drobnej gospodarki: jaja, kura, jałówka lub płótno mogły zostać wymienione na sól i inne potrzebne artykuły. Słowo „pretekst” ujawnia moralizującą postawę autora, pomijającego społeczne funkcje targu.

„Jarmark czysto włościański”

Następnie obserwator przeszedł do samego Lipska:

„Przyjeżdżając przez maleńkie miasteczko Lipsko, byliśmy właśnie świadkami takiego jarmarku. Punkt ten położony wśród okolicy pozbawionej komunikacyi, nie posiada żadnej ważności handlowej i dla tego też jarmarki w tej mieścinie nie są uczęszczane przez znaczniejszych obywateli i posiadaczów obszerniejszych gruntów. Jest to więc jarmark czysto włościański, zaopatrzony w produkta czysto włościańskiego użytku: inwentarz drobny, mizerny, a przecież dość wysokiej ceny, mianowicie woły robocze; trzody chlewnej huk, w cenach niskich, bo wszystka niemal dopasienia wymaga”.

Lipsko obsługiwało głównie okoliczne wsie. Woły były drogie jako siła pociągowa; liczne świnie, wymagające dalszego tuczu, sprzedawano taniej. „Drobny” i „mizerny” to jednak oceny autora, nie dane o wadze, wieku czy rasie zwierząt.

Płótno dla ludności niezamożnej

Najobszerniej korespondent omówił proste towary ubraniowe:

„Przedmioty codziennego użytku w gatunkach niskich, a przecież cen wygórowanych, co jest symptomatem bardzo niepocieszającym, w miarę bowiem jak konkurencya wpływa zbawiennie na obniżanie się cen wyrobów gatunków wyższych, używanych przez zamożnych, nie widziemy tego arcy zbawiennego wpływu współzawodnictwa pod względem wyrobów niższego gatunku, przeznaczonych do użycia ludu. Możemy nawet powiedzieć śmiało, że ceny na ubiór, np. płótno i t. p. przedmioty, w ciągu ostatnich lat 25, zamiast się zniżyć, podskoczyły przynajmniej o 50%. Rozumie się, że mówiemy tu tylko o gatunkach niższych.

Przyczyny podobnego stanu rzeczy nie trudno wskazać, o ile bowiem z jednej strony rozwinięty w tutejszych okolicach przemysł górniczy, daje dość łatwy włościaninowi zarobek, o tyle tenże sam włościanin zarzucił krośna i wyrób potrzebnych mu do ubioru przedmiotów, które kiedyś sam własnemi rękoma produkował; dziś więc musi tego wszystkiego szukać na jarmarku, a że nasze fabryki nie trudnią się produkcyą najniższych gatunków, więc też nastąpiło ogólne podniesienie się cen wyrobu, którego żądanie jest wyższe aniżeli zaofiarowanie.

Zwracamy na ten przedmiot uwagę naszych przedsiębiorców, wyrób bowiem niższych gatunków sukna, płótna i t. p. przedmiotów, jako przeznaczonych dla mass, a zatem na wielką skalę, może przynieść znaczne zyski — obok osiągnięcia właściwego celu obniżenia cen na wyroby przeznaczone dla klassy ludu niezamożnego”.

Autor uchwycił przejście od domowej samowystarczalności do zależności od rynku. Popyt na tanie płótno i sukno miał rosnąć szybciej niż podaż, podnosząc ceny o połowę w ciągu 25 lat. Diagnozę wyrażono jednak językiem klasowej wyższości.

Jaja wymieniane na naftę

Około pół wieku później jarmark opisała Etla Bomsztyk, urodzona w Lipsku w 1899 roku. Jej wspomnienie spisano w 1953 roku, lecz zachowało szczegóły codzienności ubogiej żydowskiej rodziny:

„Urodziłam się w małym miasteczku Lipsko n[ad] Wisłą. Żyliśmy w skrajnej nędzy. Rodzina nasza liczyła 11 osób. Gdy głód i choroby dokuczały nam coraz mocniej — czuliśmy żal do matki, że nas tyle miała, a nie mogła dać nawet chleba. […] Do najlepszych zajęć ojca należało kręcenie na ręcznym młynie tatarki na kaszę. Za pracę od świtu do nocy dostał 30 kopiejek i trochę kaszy. […] Dwoje dzieci umarło z głodu. Zmniejszyła się rodzina, lecz nie nędza. Najeść się chleba do syta było marzeniem, chociaż funt kosztował zaledwie 3 kopiejki”.

W takim świecie dzień jarmarczny nie był „pretekstem”, lecz szansą na zarobek i posiłek:

„Gdy miałam 9 lat, zachorowałam na czarną ospę. Miesiąc czasu leżałam bez opieki lekarza, gdyż nie było pieniędzy na jego opłacenie. Gdy wstałam z łóżka, które zamykało się deską i w dzień służyło za ławkę — byłam prawie ślepa, wyczerpana. Wtedy, z litości nade mną, sąsiadka wzięła mnie do pomocy w sklepie na dni jarmarczne. Ponieważ była ze mnie zadowolona (dobrze liczyłam jajka, które chłopi zamieniali na naftę), dawała mi dziennie 50 kopiejek i coś do zjedzenia. Jarmarki odbywały się co dwa tygodnie. Czekałam z niecierpliwością na te dni. Marzyłam o tym, by jakiś bogaty chłop zgubił chociaż kopiejkę, by se [s] kupić za nią wody sodowej. Ale cudu nie było”.

Jaja rozliczały zakup nafty. Etla dostawała 50 kopiejek i posiłek, podczas gdy ojciec za dzień pracy przy młynie otrzymywał 30 kopiejek i trochę kaszy. Relacja potwierdza dwutygodniowy rytm targów.

Co drugi wtorek i setki rubli za „gorzałeczkę”

Regularność jarmarków potwierdza korespondencja „Gazety Radomskiej” z początku 1899 roku:

„W czasie jarmarku (a tych bywa w Lipsku dwa na miesiąc, a czasem trzy — co drugi wtorek) sklep monopolowy zbiera od 200 do 400 rb. za wypitą gorzałeczkę, oprócz nb. restauracji i sklepu z piwem, w których takoż poważne sumki zostają — więc gdyby tylko dziesiąty procent z tych pieniędzy odłożyć na stronę, to możnaby w ciągu roku dwa cmentarze oparkanić. […] Smutnym jest fakt, że w miasteczku, dość ludnem i handlowem, z zamożną okolicą — nie ma zupełnie sklepu chrześcijańskiego! […]

Mamy sąd gminny, w którym dwa dni w tygodniu odbywają się posiedzenia, probostwo, pocztę, aptekę, sklep monopolowy, szkołę, lekarza, dwóch urzędników akcyzy, urząd gminny i najważniejsza — ogromne jarmarki co drugi wtorek — powodzenie więc może być zupełne dla takiego interesu, byle go założył człowiek znający się na handlu i nie z 15-tu rublami kapitału […]”.

Obroty sklepu monopolowego przywołano w polemice o ogrodzeniu cmentarza, lecz pokazują one skalę ruchu targowego. Lipsko nazwano „dość ludnem i handlowem”, a jarmarki uznano za podstawę powodzenia sklepu. Antysemicki postulat „sklepu chrześcijańskiego” świadczy o napięciach ekonomicznych, nie o jakości pracy żydowskich kupców.

Jarmark jako centrum codzienności

„Maleńkie miasteczko”, „mieścina”, „mizerny” inwentarz i chłopski „pretekst” ujawniają uprzedzenia obserwatora. Po ich oddzieleniu pozostaje konkretny obraz: w Lipsku sprzedawano woły, świnie, jałówki, drób, jaja i płótno; kupowano sól, naftę oraz ubrania.

Jarmark wyznaczał rytm co drugiego wtorku. Kilka jaj mogło zostać zamienionych na światło, płótno chroniło przed zimnem, a wół umożliwiał uprawę pola. „Czysto włościański” targ był w istocie podstawowym mechanizmem łączącym Lipsko z gospodarstwami okolicy.

W cytatach zachowano zasadniczo pisownię i słownictwo źródeł; poprawiono jedynie oczywiste błędy cyfrowego rozpoznawania druku.

Podstawa źródłowa:

„Korrespondent Rolniczy, Handlowy i Przemysłowy”, nr 47, 1860, s. 2;

„Gazeta Radomska”, R. XVI, 1899, nr 2, s. 2;

Wspomnienie Etli Bomsztyk z 18 maja 1953 r., wyd. P. Laskowski, „Praktyka Teoretyczna” 2017, nr 1(23), s. 114–115.

error: Content is protected !!
Polityka cookies i prywatności

Strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celu niezbędnym do prawidłowego działania serwisu, dostosowania strony do indywidualnych preferencji użytkownika oraz statystyk. Wyłączenie zapisywania plików cookies jest możliwe w ustawieniach każdej przeglądarki internetowej, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie informacji w plikach cookies należy opuścić stronę.

Zaznacz cookies, które akceptujesz:
Powrót